6 rzeczy, których nauczyłam się od dzieci

By Olga - grudnia 02, 2016

Panuje przekonanie, że to my, dorośli uczymy dzieci wszystkiego co w życiu potrzebne. A gdyby tak odwrócić role i na miejscu nauczycieli postawić dzieci? Jak wielu rzeczy mogłyby nas nauczyć? Ile wartości moglibyśmy przejąć? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Ja również, do pewnego momentu...


Osobiście nie jestem matką, jestem ciocią i radość dają mi chwile spędzone z dzieciakami mojego rodzeństwa. Każde spotkanie z nimi to mnóstwo nowych ciekawych doświadczeń i informacji dla mnie, starszej od nich o dwadzieścia lat, dorosłej kobiety. Ta, niekiedy piekielna, czwóreczka nauczyła mnie kilku dość prostych i zagubionych w pędzie życia cech i wartości. Nie wstydźmy się brać przykładu z zachowania dzieci, one mają naprawdę wiele do zaoferowania!

1. Radość 
Spędzając czas z dzieciakami mam szansę zauważyć jak bardzo cieszą się z wszystkiego co je otacza, z każdej małej rzeczy, czynności. Cukierek, pierwszy śnieg, najprostszy prezent, przelatujący motyl, samodzielne posmarowanie dżemem kromki chleba - wszystko wywołuje u nich uśmiech na twarzy. Radość, którą noszą w sobie dzieci, dorośli zagrzebali pod warstwą życia w pędzie i ciągłego narzekania. I właśnie tą radość powinniśmy odgrzebać, odkurzyć i nauczyć się jej od nowa. W tym przypadku nie moglibyśmy znaleźć lepszego nauczyciela od małego dziecka!

2. Szczerość
"Ciociu, ślicznie wyglądasz" - te słowa usłyszałam ostatnio od mojego czteroletniego siostrzeńca. I możecie mi wierzyć lub nie, ale ucieszyły mnie one tysiąc razy bardziej niż te same słowa np. od kolegi z pracy. Nie znaczy to, że nie cieszę się z komplementów, bo one zawsze są miłe. Po prostu wiem, że Mały powiedział to ze szczerością, na którą większość dorosłych nie potrafi się zdobyć. Dzieci po prostu są szczere. Jeśli coś im się podoba to o tym mówią, jeśli nie - także o tym mówią (kiedy Mały zobaczył mnie z zieloną maseczką na twarzy i niedbale związanymi włosami powiedział wprost: "ciociu, teraz jesteś brzydka!"). Nie owijają w bawełnę i nie "idą okrężną drogą". Po prostu mówią. My też zacznijmy, na pewno ułatwi nam to życie. 

3. Nieoglądanie się na innych
To co kocham w dzieciach to ich nieświadomość tego, że ktoś może na nie patrzeć, o nich mówić i oceniać. Kiedy nam kotłuje się głowie "co oni pomyślą? to nie wypada", dzieci po prostu robią to na co mają ochotę. Nie oglądają się na innych, nie martwią swoją "reputacją", nie szukają dziury w całym. Moja trzyletnia bratanica zjadła loda na spacerze w parku, po czym zadowolona z buzią i koszulką umorusaną wspomnianym lodem biegała po alejkach uśmiechając się do ludzi. Wyobrażasz sobie siebie w takiej sytuacji? No właśnie, przecież wzięliby Cię za wariata! 

4. Wiara w superbohatera
Nie mam tu na myśli superbohatera z komiksu czy bajki. Bardziej chodzi mi o realnego superbohatera, który dla dziecka jest tatą, mamą, babcią, dziadkiem, wujkiem czy chociażby kimś spotkanym na ulicy. Nie liczy się kto to jest i czy nosi pelerynę, chodzi o czyny i podejście do życia. Wcześniej wspomniany siostrzeniec patrząc na doszczętnie zniszczony rowerek z wiarą w głosie oznajmił mi: "tatuś naprawi". Dla niego tata jest tym superbohaterem, tata zrobi wszystko - naprawi, kupi, pomoże, zbuduje. Nie ma nikogo mądrzejszego i silniejszego niż tata. Widząc jego uwielbienie zrozumiałam, że świat jest pełen superbohaterów. Każdy z nas ma swojego superbohatera, często przez nas niezauważanego i niedocenianego. Warto rozejrzeć się wokół, a nie szukać ich w filmach i komiksach! 

5. Wykorzystywanie wyobraźni
Pewnego dnia siostrzeniec powiedział mi, że wymyślił "prasowaczkę", która miała prasować ubrania. Zaczął tłumaczyć jak ona działa, jak wygląda i (na mój prosty umysł inżyniera) ta "konstrukcja" na prawdę mogłaby zadziałać! Na tym właśnie polega wizualizacja, a dzieci robią to wspaniale dzięki swojej niezmierzonej wyobraźni! To może wydawać się śmieszne, ale wcale takie nie jest. Dzieci wizualizują, chaotycznie i nieświadomie, nie wykorzystując tego do osiągnięcia swoich celów. Robią to podczas zwykłej zabawy, używając wyobraźni. Kiedy pomysł rodzi w ich głowie wierzą, że jest on realny. Dla nich wszystko jest możliwe, świat nie ma granic, a życie nie jest tylko czarne i białe. Czy nie tęsknisz za tą wiarą, bo ja JUŻ nie.

6. Okazywanie uczuć, emocji i pragnień
Dzieci nie mają tej twardej skorupy, w której skryła się większość z nas. Nie mają problemu z powiedzeniem "kocham", "tego chcę", Nie używają skrótów myślowych, aluzji i nie wymagają czytania w myślach. Po prostu mówią co czują i czego chcą. Nie chowają głowy w piasek i nie odwracają się z dumą od osoby, którą kochają. W pewnym sensie jest to związane z punktem 3 - nieoglądanie się na innych. Dorośli nie okazują uczuć, bo boją się że wyjdą na słabych i kruchych przed innymi. Dzieci nie mają w sobie tego lęku. Lęku, który tak na prawdę jest bezpodstawny i śmieszny, dlatego ja - mając za wzór dzieci, przezwyciężam go w sobie! 

  • Share:

Zobacz także:

2 komentarze

  1. Oczywiście,że mają i wiele się można od nich nauczyć. Ale warto najpierw zauważyć i zrozumieć,że dziecko to nie jest półczłowiek czy kosmita. Jego zachowania są inne niż dorosłego,ale często pokazują nam i przypominają o rzeczach prostych i ważnych,o których zapominamy pod wpływem tego co świat i dorosłość od nas "wymaga". Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem zachowanie dzieci jest inne niż zachowanie dorosłego tylko z tego powodu, iż dzieci nie "dokładają" sobie problemów. Nie tworzą ich. Człowiek z wiekiem uczony jest, że dorosłe życie to problemy i udręka. Ciężko później wyprzeć to przekonanie, dlatego tworzymy sobie właśnie takie życie jakie "powinno" być. Pozdrawiam! :)

      Usuń

Translate