Dieta? Nie dziękuję!

By Olga - czerwca 29, 2017

Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że zacznę dużo bardziej dbać o to co jem, że będę czytać etykiety produktów, które kupuję, co tydzień będę rozpisywać jadłospis, w którym znajdą się wartościowe produkty, a śmieciowe jedzenie ograniczę prawie do minimum - wyśmiałabym go, na prawdę! A dzisiaj, ze skruchą wróciłabym do tej osoby i powiedziała "miałeś rację"
dieta
Słów kilka o "diecie"
Dieta - kiedy słyszę to słowo odczuwam zdecydowanie negatywne uczucia. Być może dlatego, że kojarzy mi się z głodówką, wszechobecnymi warzywami, efektem jo-jo oraz odmawianiem sobie tego co najbardziej lubię. A w tym miejscu muszę przyznać, że nie pałam miłością do warzyw i zieleniny - po prostu, jakkolwiek to brzmi, jestem w stu procentach stworzeniem mięsożernym. 
Odkąd pamiętam każde słowo wypowiedziane na temat dziwnych, idealnych diet cud ucinałam pogardliwym prychnięciem, a stwierdzenie "jesteś tym co jesz" bardziej mnie śmieszyło, niż przerażało. 
Ja i dieta? No way! Przecież nie będę żyć o liściu sałaty! 

Miłość do jedzenia
Nie będę oszukiwać - po prostu, kocham jeść! Czerpię ogromną przyjemność ze spożywania dobrych posiłków. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić niejedzenia, bo "jestem na diecie". I właśnie z tej miłości (no i trochę z nadmiaru wolnego czasu) parę miesięcy temu zaczęłam czytać o racjonalnym odżywianiu, wiele informacji mnie zainteresowało, więc szukałam ich więcej i więcej.
Zajarałam się tym tematem. Powoli docierało do mnie, że nie muszę odmawiać sobie jedzenia, nie muszę głodować i żyć na samej zieleninie, a nawet więcej - mogę naprawdę jeść smacznie! Zrozumiałam też jedną ważną kwestię, że wszystkie moje wyobrażenia o dietach, nie mają nic wspólnego ze zdrowym i racjonalnym odżywianiem. 

Zmieniłam nawyki
Oczywiście przy moich pokręconych nawykach żywieniowych, można by powiedzieć, że moja "dieta' koło racjonalnego odżywiania nawet nie leżała... I być może to prawda, lecz dla mnie samej to i tak duży krok do przodu w dbaniu o siebie. Dlaczego? Ponieważ zaczęłam dużo bardziej zwracać uwagę na to co jem, teraz sprawdzam etykiety, wybierając produkty zdrowsze i wartościowsze. Wprowadziłam nawyk rozpisywania cotygodniowego jadłospisu - dzięki, któremu zaczęłam też oszczędzać pieniądze, kupując tylko te produkty, które były mi potrzebne. Ograniczyłam "śmieciowe" jedzenie, nie zajadam się byle czym i obojętnie kiedy. I jedno jest pewne - czuję się z tym lepiej! Jem smacznie i (na tyle, na ile mogę) zdrowo. 

Racjonalnie po mojemu
Tak, polubiłam mój nowy "styl" żywienia. Nawet bardzo. Polubiłam go do tego stopnia, że gotowanie przychodzi mi chętniej i łatwiej. Jest jednak coś, co pozwala mi cieszyć się z niego jeszcze mocniej - nie popadam w paranoje! Nie katuję się dwie godziny na siłowni, bo zjadłam kawałek pizzy czy wypiłam piwo. Nie liczę jak szalona, każdej kalorii i nie płaczę w kącie po zjedzeniu czekoladowego batonika. Co prawda nie zajadam się pizzą czy czekoladą dzień w dzień, lecz zdarzają się sytuacje, w których jem co chcę bez wyrzutów sumienia, bo wiem, że kolejnego dnia wrócę do mojego jadłospisu. Takie podejście daje mi jedno, bardzo ważne odczucie - radość z jedzenia. Po prostu nie odczuwam braku, nie patrzę ze smutkiem w oczach na koleżankę jedzącą pyszne, czekoladowe ciasto - jestem świadoma swojego wyboru oraz tego, że gdybym na prawdę chciała zjeść to ciasto, to bym je zjadła. Bez wyrzutów sumienia! 
I według mnie właśnie na tym polega racjonalne odżywanie - na zwracaniu uwagi na to co jemy, ale racjonalnie oraz bez zakazów i nakazów. Po prostu, nie dajmy się zwariować! Nie gubmy radości z jedzenia w całym tym fit szaleństwie. I pamiętaj, żadna cud dieta nie przyniesie długotrwałych efektów, kiedy nie będziesz czerpać z niej przyjemności. 

  • Share:

Zobacz także:

8 komentarze

  1. Ja powolutku zmieniam swoje nawyki żywieniowe. Nie stosuje cukru...a jak juz mam chęć to ksylitol. Olej kokosowy i oliwa z oliwek to podstawowy tłuszcz w kuchni. Nawet ostatnio polubiłam kawę bez mleka :-) Zdrowy rozsądek i zdowe podejście do tematu diety z pewnościa wróży duży sukces.
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama ostatnio też mocno ograniczyłam spożywany cukier - w szczególności przestałam go sypać do kawy! Jednak przy mleku nadal trwam. :)

      Usuń
  2. Kooocham jeść! <3 nie wyobrażam sobie być na diecie. To czyni mnie więźniem wlasnego losu ;d jestem modelką więc ludzie uważają że powinnam żyć właśnie o przysłowiowym liściu sałaty, otwierają szeroko oczy ze zdumienia gdy jem ryż lub raz na jakis czas zdarza mi sie nie odmówić deseru:D rzecz w tym, tak jak powiedziałaś jest świadomość wyborów. Tego co zdrowsze, lepsze i z korzyścią dla nas :)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą! :) Ja mam dni kiedy obżeram się czekoladą i pizzą, bo tak! A kolejnego dnia wracam do mojego "zdrowego" menu. ;)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą. Kiedy za zdrowym odżywianiem tak naprawdę kryje się głodzenie organizmu szybko się zniechęcamy. Wprost przeciwnie, przez deficyt kalorii, który zafundowaliśmy naszemu organizmowi, rzucamy się na byle jakie jedzenie aby tylko się "doładować". To prowadzi donikąd i powoduje, że czujemy się coraz gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, dlatego nie lubię zbyt długich przerw w posiłkach (a niestety niekiedy się zdarzają, chociażby przez charakter mojej pracy). ;)

      Usuń
  4. Rowniez kocham jesc i to bardzo! na słowo dieta reagowałam agresja a teraz uwazam ze wystarczy lekko zmienic nawyki zywieniowe i mozna czuc sie jak na diecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! :) Nigdy nie sądziłam, ze tyle przyjemności da mi układanie jadłospisu tygodniowego, przeglądanie nowych przepisów i próbowanie ciekawych połączeń smakowych. :)

      Usuń

Translate