Ocenianie - sposób na życie?

By Olga - czerwca 16, 2017

Przez nasze życie przewija się mnóstwo ludzi. W szkole, w pracy, w klubie, na ulicy... Każdego dnia mijamy się z innymi, poznajemy ich, obserwujemy i oceniamy. Oceniamy wygląd, zachowanie, decyzje. Oceniamy przez własny pryzmat, określając własne, ciasne normy "normalności" i "bycia okey". Niekiedy odnoszę wrażenie, że ocenianie, krytykowanie i wydawanie opinii utrzymuje nas przy życiu, prawie tak samo jak powietrze... 
inność

Inny znaczy gorszy?
Kilka dni temu usłyszałam w pracy zdanie - "lubimy ludzi podobnych do nas, takich jak my" - postanowiłam, że poświęcę mu parę chwil i zastanowię się nad jego sensem. I do czego doszłam? Do wniosków, które potwierdziły te słowa. Faktycznie, lubimy ludzi, którzy myślą podobnie, przytakują nam, nie wyróżniają się przy nas ubiorem, fryzurą czy poglądami - a na pewno nie wypadają lepiej niż my sami. Nie lubimy inności, negatywnie oceniamy coś co wykracza poza nasze normy, nie akceptujemy tego co jest nam obce. 
Szybki przykład? Widząc osobę, która ma kolorowe włosy, niebanalne i mocno wyróżniające się, nie powiemy "O kurde! Jakie fajne włosy! Ta osoba na prawdę ma odwagę i brawa dla niej!". O nie! Większość z nas zmierzy taką osobę od stóp do głów i rzuci negatywnym komentarzem typu "Pewnie ma coś z głową, jak można się tak oszpecić? W życiu bym tego nie zrobił/a!". Potraktujemy tę osobę jako gorszą, z góry oceniając i nastawiając się na "nie", tylko dlatego, że różni się od nas, że odważyła się na coś, na co sami nigdy byśmy nie poszli - nie ważne czy z powodu gustu czy braku odwagi...

Tchórz zazdrośnik
Wróćmy do osoby z kolorowymi włosami. Do tej sytuacji dodajmy fakt, że zawsze chciałeś mieć takie włosy, kolorowe i wyróżniające się, jednak zwyczajnie brakuje Ci odwagi, bo co ludzie powiedzą... Bardzo często zdarza się, że poprzez negatywne komentarze i oceny tłumaczymy sobie własne tchórzostwo. Wyśmiewamy innych, bo sami nie mamy odwagi na to, na co oni się odważyli. Chowamy się za złośliwościami, starając się utwierdzić we własnej "racji", a nawet znaleźć potwierdzenie u osób trzecich. Przecież łatwiej sprawić komuś przykrość i spisać go "na straty" niż przyznać się do własnej słabości! Tym sposobem jeszcze bardziej umacniamy w sobie postawę tchórza. 
Z brakiem odwagi bardzo mocno wiąże się zazdrość, szczególnie w tym przypadku. Boimy się zrobić krok, który uczynił ktoś inny pojawiając się tym samym w miejscu, w którym sami chcielibyśmy być. I jak myślicie? Podziała to na nas motywująco? Da odwagę na kolejny krok, dołączenie do tamtej osoby? Być może. Jednak w większości przypadków wygra zazdrość, a dokładniej tchórz zazdrośnik, który będzie szeptał nam złośliwe uwagi na temat drugiej osoby, będzie krytykował, próbował ośmieszyć, postawić w złym świetle. Wszystko po to, aby ukryć siebie, własny strach i słabość. 

Skrytykuję, będę lepszy
Patrzenie na innych przez własny pryzmat ma też odzwierciedlenie w niskim poczuciu własnej wartości. Oceniamy innych według siebie, szukając zachowań, cech charakteru czy wyglądu, które według nas umniejszają danej osobie. A skoro jej umniejszają, a równowaga musi być utrzymana, to oczywiście nam doda! Obrośniemy w piórka, poczujemy się wyżsi, lepsi, ciekawsi i bardziej wartościowi. To nic, że to uczucie będzie złudne i krótkotrwałe... Przecież będziemy lepsi od tamtej osoby, inni to usłyszą, zapamiętają! Tylko, że ci inni też sobie dodadzą dwa do dwóch i najprawdopodobniej ocenią... 
Pamiętajmy! To, że ktoś podejmuje decyzję, które nie do końca zgadzają się z naszą "właściwą" decyzją lub wyglądem całkowicie różni się od nas, nie daje nam prawda do umniejszania tej osobie i krytykowania jej! Każdy z nas żyje swoim życiem, według własnych zasad i wartości. Budowanie poczucia własnej wartości na umniejszaniu innym nie jest dobrym pomysłem. Wręcz odwrotnie. To zgubny pomysł, który jeszcze bardziej nas pogrąży, ponieważ już zawsze będziemy musieli szukać kogoś "gorszego" od nas... A jak na złość, zawsze znajdzie się ktoś "lepszy". 

Poświęć się sobie
Patrzenie na innych przez własny pryzmat szkodzi tylko i wyłącznie Tobie! To Ty wlewasz do swojej głowy i serca jad krytycyzmu i negatywnych myśli. Zatruwasz własne życie opiniami, które układasz i przekazujesz dalej. Tak na prawdę nie krzywdzisz innych, a tylko i wyłącznie siebie! Pomyśl, jak wiele mógłbyś zdziałać, gdybyś czas poświęcony na ocenianie i krytykowanie innych przeznaczył na własną osobę - na rozwój, spełnianie marzeń, realizowanie celów... Jak wiele mógłbyś osiągnąć? 
Akceptacja innych, pomimo różnic w wyglądzie lub charakterze czy innych poglądów na świat jest najlepszym krokiem do akceptacji siebie! Nikt z nas nie jest idealny, jednak każdy z nas jest wartościowy. I właśnie tej wartości nie da się komuś odjąć na podstawie kilku czynników, które są dla nas "złe". Pozory mylą, a krytyka i ocenianie przez własny pryzmat nigdy nie pokażą nam prawdy na temat ocenianej osoby! Pamiętajmy o tym, od dziś na zawsze! Pamiętajmy, zanim wydamy "wyrok" i skreślmy daną osobę, tylko dlatego, że zrobiła coś inaczej lub różni się od nas wyglądem. Pamiętajmy, żeby najpierw zauważyć belkę we własnym oku, a nie drzazgę w oczach innych!


  • Share:

Zobacz także:

14 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Odkąd zaczęłam bardzo dbać o to, żeby nie pozwalać sobie na negatywne spojrzenie, łatwiej mi się żyje. Wszystkim to polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zauważyłam, że dużo łatwiej (i lepiej) żyje się, kiedy wyzbędziemy się negatywnych ocen. :)

      Usuń
  3. Myślę, że ocenianie innych i świata w ogóle jest przystosowawczym mechanizmem, ponieważ nie poświecamy dużej ilości uwagi na rzeczy nas nie ineteresujące, aczkolwiek poruszyłaś ważny temat tolerancji. Myślę, że to jest ogromny problem dla ludzi, by próbować tolerować innych, nie wpsominając o akceptacji. Żyj i daj żyć innym - z tym chyba mamy największy problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ocena świata jest mechanizmem przystosowawczym, jednak ocenianie innych niekoniecznie. Krytykowanie i komentowanie zachowań czy wyglądu innych nie jest nam potrzebne do życia, bardzo dobrze można poradzić sobie bez tego. :)

      Usuń
  4. Właśnie często ludzi boli to jak ktoś jest w czymś lepszy. Lubimy tak jak napisałaś jak ktoś się niczym nie wyróżni i najlepiej jak nam przytakuje. Nie boli nas jak ktoś jest inny bo jest o nas w pewnym sensie "gorszy"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, boli jak jest inny. Boli, ponieważ nie mieści się w naszych standardach ;)

      Usuń
  5. Ciekawy wpis. W sam raz na dzisiejsze czasy.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Czy przypadkiem nie właśnie dlatego nie odzywasz się do ludzi, nie mówisz im o tym, co w tobie najbardziej wstydliwe, czyli o tym, co siedzi najgłębiej, o tym, dzięki czemu jesteś osobą, a nie Robocopem, czy nie przypadkiem właśnie dlatego nie mówisz o tym, bo boisz się oceny? Że jesteś, głupi, słaby i pojebany (...) Ile razy usłyszałeś, że to, co mówisz jest beznadziejne, a ty sam niedojrzały?

    Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak potwornie, powtarzam, potwornie ważne dla poczucia bezpieczeństwa, dla tego żebyś się naprawdę przed kimś otworzył, żeby mogła powstać bliskość, ta, za którą tak płaczesz o drugiej w nocy nad żołądkową, jak ważne jest nieocenianie?" :)

    skarpetkiwswinki.blosgspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boimy się oceny, to fakt. Jednak mimo wszystko cały czas sami oceniamy....

      Usuń
  7. Tak już ten nasz świat jest skonstruowany, że krytyka przychodzi nam dużo dużo łatwiej niż pochwała, często wynika to z kompleksów lub z zazdrości. Ważne, żeby nigdy nie oceniać pochopnie, bo tak naprawdę nigdy nie wiemy co kryje się we wnętrzu drugiego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację. Jak to mówią - nie oceniaj ksiązki po okładce.

      Usuń

Translate