Szczerze i świadomie przyznaję - zawaliłam!

By Olga - czerwca 12, 2017

Wpadłam w pułapkę. Pułapkę własnych myśli i przekonań. To o czym piszę, czego dotyczą moje słowa na tym blogu, to co staram się nazywać moją "normalnością" - to wszystko odłożyłam na boczny tor. A przynajmniej zrobiłam to w pewnym stopniu. Nie, nie popadłam w depresję, negatywne stany ani nie zaszyłam się z butelką wina (ewentualnie z siedmioma) we własnych czterech ścianach, narzekając na złe życie. Jednak dałam się przekonać, że "nie mam czasu!" - stało się to moją wymówką, w którą uwierzyłam całą sobą! A jak nieraz powtarzałam - jak w głowie, tak w życiu. 

Decyzja, która zmieniła moje życie
Prawie cztery miesiące temu podjęłam jedną z ważniejszych życiowych decyzji - postanowiłam rozpocząć nowy etap. Trzy tygodnie później spakowałam dobytek swojego życia i wyruszyłam... W nieznane. Zamieszkałam w mieście oddalonym ponad 500 kilometrów od miejsc, w których żyłam. W mieście, które było mi całkowicie nieznane i nowe. W mieście, w którym nikogo nie znałam. Ta decyzja wymagała ode mnie dużego poświęcenia i mnóstwa odwagi, w końcu zostawiałam za sobą wszystko co znam, a rodzinę i przyjaciół miałam widywać rzadziej i krócej. Wątpliwości były silne. Towarzyszyły mi od podjęcia decyzji do jej zrealizowania. Nie opuszczały mnie kiedy otwierałam drzwi mojego nowego mieszkania czy gdy pierwszy raz usiadłam z herbatą przy stole w kuchni, przy którym od tamtego momentu miałam siadać codziennie... 

Zaginęłam w nieznanym
Moje życie obróciło się o 180 stopni. Nowe miasto, nowa praca, nowi ludzie. Zaczęłam kolejny rozdział życia, który starałam się ogarnąć, poskładać w całość. W tym zamieszaniu, nowej organizacji dnia i próbach odnalezienia się w obcej mi sytuacji, odłożyłam na bok niektóre ważne dla mnie sprawy. W tym pisanie. Dawałam sobie tydzień, dwa na zorganizowanie się i ułożenie na nowo swojego życia. Dwa tygodnie przeciągnęły się w trzy, cztery, osiem... Pochłonęła mnie praca, poznawanie miasta oraz ludzi, a tłumaczenie "nie mam czasu" stało się dla mnie codziennością, w którą uwierzyłam. 

Wymówki, wymówki, wymówki
"Od jutra wygospodaruję czas na pisanie", "Nadgodziny w pracy - marzę tylko o tym, żeby się położyć", "Wrócę na bloga, jak ogarnę życie" - te i inne równie "ambitne" teksty stały się dla mnie normalne, towarzyszyły mi każdego dnia. Szczególnie ten, przed którym sama mocno przestrzegam: "nie mam czasu!", zamieszkał w mojej głowie. Tak mu było tam dobrze, że przyzwyczaiłam się do niego i uwierzyłam w jego szczerość. Dałam się złapać w pułapkę podświadomości... Powtarzałam to tak często, nawet tłumacząc się przed samą sobą, ze faktycznie doba stała się za krótka, a ja zwyczajnie nie wyrabiałam. 

Świadoma swoich win
Z całą szczerością i skruchą przyznaję, że poległam na całej linii, zawaliłam! Pokazałam swoją "ludzką" część... A tak całkiem na poważnie, każdy z nas jest tylko (i aż) człowiekiem. Potykamy się, zawodzimy, popełniamy błędy - ważne jest jednak, żeby wyciągać wnioski, uczyć się i doskonalić. Dlatego ja, w pełni świadoma swojej 'winy", bogata w nowe doświadczenia powracam do tego co kocham. Ostatnie trzy miesiące były dla mnie bardzo burzliwe i emocjonujące, zmieniły moje życie oraz w pewnym stopniu mnie samą, jednak w całej tej ekscytującej "przygodzie" brakowało mi kilku ważnych elementów - między innymi tego bloga. ILWL jest dla mnie jak swego rodzaju autocoaching. Pisząc dla Was, czytając komentarze - wzbogacam sama siebie, uczę się i rozwijam. Pisząc dla Was, piszę dla siebie. Witam z powrotem! 

  • Share:

Zobacz także:

10 komentarze

  1. Fajne jest wracać, a ja się martwię, że jak nic nie pisze przez tydzień to jest źle.. :) Zgadzam się ze stwierdzeniem, że prowadzenie boga to taki trochę autocoaching, mi tez to pomaga. Trzymaj się! Powodzenia w nowym rozdziale i w postanowieniu pisania! :))) będę tu wpadać i patrzeć czy piszesz,więc niech będzie to motywacja :D
    Miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! I oczywiście zapraszam, to na pewno kolejny plus do motywacji! :)

      Usuń
  2. Masz ogromną odwagę, a to cecha, która wróży niesamowity rozwój i potencjał do pokonywania przeszkód. Podziwiam i życzę wiele satysfakcji.
    Fajnie piszesz, pierwszy raz jestem na tym blogu i coś czuję, że nie ostatni!
    Powodzenia.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  3. Intensywność odczuć związanych z przeprowadzką, koniecznością dostosowania się do nowych warunków, otoczenia, ludzi, w naturalny sposób zajmuje dużo czasu, odciąga uwagę od dotychczasowych pasji, ale później znów wszystko się normalizuje. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję tylko, że u mnie to "później" było tak mocno odsunięte w czasie! :)

      Usuń
  4. Jesteś bardzo odważna. Każdy z nas ma czasami taki okres, że po prostu nie wyrabia. Cieszę się, że jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny cytat tygodnia! Żadnych wykrętów! :)

    OdpowiedzUsuń

Translate