[Książkowe wyzwanie] 3/40: V. Albisetti - 'Vademecum człowieka spełnionego'

By Olga - lipca 06, 2017

W pierwszym poście z tej serii pisałam: "60 książek? 5 miesięcznie? Przełożyłam swoje siły na zamiary, biorąc pod uwagę każdy aspekt mojego życia i..." ...i czterdzieści to też chyba zbyt dużo! Przeprowadzka i nowy rozdział mojego życia zakłóciły mój cykl czytelniczy. Za mną sześć miesięcy, a ja nie przebrnęłam nawet przez połowę z założonych czterdziestu książek. Jednak podjęłam mocne postanowienie poprawy, nadrobienie zaległości w postach z serii Książkowe wyzwanie oraz brnięcie w to dalej. Nie uda się czterdziestu...? Trudno! Walczyć trzeba do końca! 
książkowe wyzwanie
Przypadkowe spotkanie
Kilka dni po przeprowadzce do nowego miasta, przez przypadek trafiłam na jedną z moich ulubionych księgarni. Często odwiedzałam ją we wcześniejszym miejscu zamieszkania, dlatego kiedy zobaczyłam znajomy szyld nie mogłam sobie odmówić wejścia! Zrobiłam to z ogromnym uśmiechem, czując jakby cząstka tego co miałam kiedyś przejechała za mną pół Polski! Chodziłam między stosami książek nie szukając niczego konkretnego, można rzec bez celu... Ale jako, że z księgarni nie wypada wyjść z pustymi rękoma, sięgnęłam po książkę, która będzie tematem tego tekstu. A mowa oczywiście o "Vademecum człowieka spełnionego, czyli jak mądrze kształtować swoje życie" autorstwa Valerio Albisetti.

Dlaczego ta książka? 
Jeżeli czytasz mojego bloga to na pewno wiesz, że lubię książki, które wnoszą coś do naszego życia. Właśnie dlatego "Vademecum..." przyciągnęło mój wzrok. Pomimo samej nazwy, która kojarzy mi się z powtarzaniem do matury, szybkie przejrzenie stron książki dało mi poczucie, że będzie to dobry wybór...

...a jednak nie do końca
Mimo, że lubię książki rozwojowe, a ta zapewne do takich należy poczułam się rozczarowana. Przebrnięcie przez nią było dla mnie niemałym wyzwaniem... Tak, dokładnie!  "Vademecum..." bardzo długo zalegało na mojej szafce nocnej, z zakładką mniej więcej w jednej trzeciej swoich stron. Leżało sobie tam i patrzyło na mnie wyzywająco... A ja po prostu nie mogłam się przemóc, żeby wziąć ją do ręki i czytać kolejne zdania. Choć sama treść była naprawdę interesująca, to dla mnie napisana zbyt ciężko, jakby na przymus. Nie odnalazłam tam przekonania, że treść ma trafić z całą siłą do czytelnika. Brakowało mi "pasji" autora, takiej która rozsadza każdą stronę pozycji, która bije po oczach i lokuje się w głowie oraz sercu.

Czy polecam? 
Biorąc pod uwagę różne gusta każdego z nas mogłabym polecić "Vademecum...", jednak moje sumienie podpowiada "nie"... I właśnie w tym momencie czuję się rozdarta. Ale jeżeli tak jak ja, szukacie książek, które zarażą pozytywną energią, nastroją, pobudzą kreatywność i chęć działania to... nie otwierajcie tej książki! Oczywiście ma w sobie mnóstwo ciekawych treści, które pokazują życie "od strony słońca" i być może warto się z nimi zaznajomić... Jednak uważam, że jest mnóstwo innych pozycji w tej tematyce, które potrafią dużo lepiej przekazać te wartości.


A jak jest u Was? Lubicie książki o takiej tematyce? Może macie jakąś godną polecenia? 


  • Share:

Zobacz także:

0 komentarze

Translate