Zmiany - akceptować czy unikać?

By Olga - lipca 25, 2017

Zmiany to temat dość drażliwy, może nie dla wszystkich, ale na pewno dla pewnej części z nas. Jedni uwielbiają kiedy coś się zmienia, pędzi do przodu, kiedy mają szansę poznawać nowe, nie lubią zastoju i nudy. Inni boją się tego co czeka za zakrętem, cały czas trzymają się znanej ścieżki, nawet jeżeli podróż nią nie daje im radości, a nawet przynosi cierpienie. 

time to change

Zmiany są obecne w Twoim życiu cały czas
Nie od dziś wiadomo, ze nasze ciało w każdej sekundzie odrzuca miliony "starych" komórek, a w następnej tworzy kolejne, całkowicie nowe komórki. Jak łatwo się domyślić poszczególne części naszego ciała są "wymieniane", wręcz można rzec, że co kilka lat otrzymujemy "nowe" ciało. 

Dlaczego o tym piszę? 

Żeby Ci uświadomić, że w Twoim życiu cały czas są obecne zmiany! Czy jesteś tego świadomy czy nie, one są, wciąż następują - jedna po drugiej. Kiedy mówisz, że "nie lubisz zmian" kolejne komórki w Twoim ciele są zastępowane przez te nowo utworzone. Świadomie czy nie akceptujesz zmiany i nie próbujesz ich powstrzymywać, a przynajmniej nie tych konkretnych. 

Strach przed zmianami
Wielu ludziom zmiany kojarzą się z czymś nowym, gorszym i przerażającym. Boją się tego co jest za drzwiami, więc wolą tkwić w ciasnym, dusznym pomieszczeniu, które je unieszczęśliwia. Zwyczajnie brakuje im odwagi, aby nacisnąć klamkę. Siedzą tam i wmawiają sobie, że tak jest im lepiej, czują się bezpieczni i (pseudo)szczęśliwi. Wierzą głęboko w to, że zmiany wszystko zniszczą i pogorszą. Stoją w miejscu, nie podążają za marzeniami, w co gorszych przypadkach przeraża ich nawet myśl o zmianie fryzury. Przyzwyczaili się do rutyny swojego życia...

Nie chcę przez to powiedzieć, że każdy kto nie chce zmian jest nieszczęśliwy czy ograniczony. Absolutnie tak nie jest! Są osoby, które wiodą szczęśliwe życie w zgodzie z samym sobą i nie potrzebują spektakularnych zmian. Wystarcza im powolne życie, w ich własnym "raju". Co więcej, bardzo często są to osoby, które nie odczuwają strachu przed zmianami, które tak czy owak następują. 

Akceptować czy unikać?
Jak najbardziej akceptować! Uwierz mi, zmiany nie mają przypisanego "na gorsze" - to tylko nasze własne przekonanie, nasza ocena i "wiara". Zmiany mogą otworzyć przed Tobą wiele nowych drzwi, poszerzyć Twoje horyzonty i sprawić dużo radości. Wystarczy tylko odpowiednio się na nie nastawić: wierzyć, że to co ze sobą przyniosą będzie tylko dobre oraz oczekiwać wyłącznie zmian "na lepsze"

Wyobraź sobie, że odbierasz telefon z propozycją pracy - nie byle jaką, taką której pragnąłeś, która była Twoim celem i marzeniem. Jest jednak pewien szkopuł... Musisz się przeprowadzić, porzucić to co znasz i wyjechać daleko od domu, od rodziny, od przyjaciół. W grę wchodzi zmiana Twojego trybu życia, otoczenia, nawyków. Co robisz? Przyjmujesz czy odrzucasz? 

Wyżej opisana sytuacja jest po części sytuacją z mojego życia. Odebrałam taki telefon, kilka miesięcy temu - i co dalej? Właśnie piszę te słowa siedząc na kanapie w mieszkaniu, które jest oddalone od "wszystkiego co znam" o setki kilometrów. Pomimo wątpliwości, które się pojawiały postanowiłam postawić krok do przodu, wyjść na przeciw temu czego pragnę. W kilka tygodni po odebraniu telefonu stałam w drzwiach rodzinnego domu spakowana i gotowa na to co nadejdzie. Były to ogromne zmiany, które wprowadziły niemały chaos do mojego życia (kilka słów na ten temat naskrobałam tutaj), jednak z każdej z nich wyciągnęłam to co wartościowe i najważniejsze - doświadczenie! W ciągu ostatnich kilku miesięcy moje życie zmieniło się o 180 stopni, prowadzę całkowicie inny tryb życia, cały czas go "doskonaląc", a każdą zmianę staram się "wykorzystać" na własną korzyść. 

Nie stój w miejscu
Strach przed zmianami, jest strachem irracjonalnym, spowodowanym naszymi własnymi przekonaniami i myślami, a jak wiadomo to można zmienić! Możesz zacząć powoli. Zdecyduj się na zmianę fryzury, idź inną drogą do pracy, wypij zieloną herbatę, jeżeli codziennie pijesz czarną, poszukaj nowego sposobu spędzania wolnego czasu, wybierz się do nieznanego Ci miejsca (może jakaś miejscowość w pobliżu, osiedle na drugim końcu miasta, a może bar albo restauracja, w których zazwyczaj nie bywasz?). Opcji jest wiele, do Ciebie należy decyzja. 

Ważne jest, żeby nie stać w miejscu, a żeby poruszać się do przodu, próbować tego co nowe, spełniać własne marzenia - nawet jeżeli wiążą się one z dużymi zmianami. Nie bój się tego co jest za zakrętem. I uwierz mi, jeżeli tylko chcesz będzie to coś pięknego! 

Pamiętaj! To Ty decydujesz co dostajesz. Możesz tkwić w tym co unieszczęśliwia, a nawet krzywdzi, ale jest Ci znane i daje złudne bezpieczeństwo. Możesz się też z tego wyrwać - masz w sobie wystarczająco siły i odwagi, żeby to zrobić. To Twój wybór, jednak upewnij się, że wybierasz dobrze i że za słowami "nie potrzebuję zmian, czuję się szcześliwy/a" nie kryje się strach, a prawdziwe i szczere przekonanie o prawdziwości tego zdania. 


Powiedz mi, jak jest u Ciebie? Oczekujesz zmian "na lepsze" czy jednak kieruje Tobą przekonanie, że zmiany nie przynoszą nic dobrego? 

  • Share:

Zobacz także:

22 komentarze

  1. Coś w tym jest, jednak trzeba pamiętać, że wszystko zależy od naszych wartości. Podziwiam swoją koleżankę, która wyjechała do UK i zaczęła tam nowe życie, ale dla mnie na tym etapie życia mogłoby to być zbyt przytłaczające, a bycie z dala od przyjaciół - wręcz dołujące!
    A Tobie życzę powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, do każdej zmiany trzeba w jakiś sposób "dojrzeć". No i oczywiście, trzeba wziąć pod uwagę nasze potrzeby - koleżanka mogła odczuwać potrzebę aż takiej zmiany, Tobie może być ona nie potrzebna. :)
      Dziękuję bardzo!

      Usuń
  2. Gratulacje tak odważnej decyzji! Trzymam za Ciebie kciuki !
    U mnie zmiany na okrągło, zmieniam adres co trzy miesiące. Zmiany są dobre, nawet jeśli nie na lepsze, to zawsze można wyciągnąć z tego cenne lekcje życia ;)
    Ściskam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      No tak, w Twoim przypadku zmiany to codzienność! :) Ale to fakt, z każdej nawet najmniejszej można wyciągnąć wnioski, lekcje i doświadczenie!

      Usuń
  3. Jak każdy obawiam się zmian, ale nie traktuję ich jako czegoś złego. nawet jeśli na początku wydają się niekorzystne, to w końcu okazują się zmianą na dobre. Bo zmiany są dobre, oznaczają, że się rozwijasz, a nie stoisz w miejscu.
    Zmiana o której piszesz: przeprowadzka w totalnie inne miejsce za świetną praca marzeń... dla mnie nie realne z pewnego powodu.. Tutaj mam męża (który też musiałby się przeprowadzić, a nie dostałby pracy tak od razu) i dziecko. Jeśli jest się "wolnym ptakiem" to takie zmiany są łatwiejsze i wskazane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w przypadku kiedy masz rodzinę ciężko o aż takie zmiany. Co innego jeżeli jest się "wolnym elektronem" jak ja ;)

      Usuń
  4. Ciekawy i odwazny artykuł. Inspirujący i mądry. Napisany prostym językiem. Lubie tak poczytać coś mądrego opartego na doswiadczeniu. Myślę, że jedyną stałą wżyciu jest zmiana. Nikt nam nie nakazuje mieszkać w danym kraju, jeść określone potrawy czy być określonego statusu społecznego. Potrzeba się wyzwolić i dokonac zmian, jesli naprawde chcemy żyć tak, jak pragniemy. Przynajmniej próbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, żeby spełnić swoje cele i marzenia, a co za tym idzie, żyć życiem, którego chcemy trzeba przygotować się na zmiany. :)

      Usuń
  5. Zmiany zawsze są potrzebne, chociaż się ich boimy. Ja też się boję, ale zaczynam wychodzić poza moją strefę komfortu. Ważne, żeby się nie zasiedzieć w domu, tylko działać. Przeżyłam ostatnio trochę traumatycznych wydarzeń i tylko gotowość do zmian, pomogła przetrwać mi ten okres. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszerzanie naszej strefy komfortu to też duże zmiany w życiu. :)
      Życzę powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki!

      Usuń
  6. Większość ludzi paradoksalnie nie chce zmian, chociaż pragną by ich życie się zmieniło... na lepsze (^_^).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to częsty przypadek - chcą lepiej zarabiać, ale tkwią w jednej pracy bez perspektyw przez X lat. Chcą miłości, a odpychają ją rękami i nogami, bo druga osoba zakłóca ich dotychczasowe życie. Chcą... No właśnie chcą, ale najlepiej to bez zmian i nowości.

      Usuń
  7. Grtatuluję! Jesteś odważna! Jestem w podobnej sytuacji. Wyjechałam niedawno za granicę. Do innej rzeczywistości. Tyle, że z mężem (który tu dostał ciekawą pracę) i z malutkim dzieckiem. Wyjechaliśmy właśnie dla zmiany. Na obczyźnie jest ciekawie, ale bywa ciężko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wam też gratuluję odwagi! :)

      Usuń
  8. Odpowiadając na Twoje pytanie: TO ZALEŻY :). Myślę, że każdą zmianę należy przemyśleć i przeanalizować. Nie każda zmiana jest konieczna, nie każda zmiana przyniesie dobre efekty. Ale mimo wszystko lubię zmieniać rzeczy, które mi nie pasują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że niektóre zmiany nie są konieczne, ale łatwo je odróżnić od tych, które mają jakiekolwiek znaczenie :)

      Usuń
  9. Hmm, zmiany zawsze wiążą się z wyzwaniem. Czasem, żeby coś zmienić potrzeba wiele odwagi a czasem żeby zaakceptować coś potrzeba jej jeszcze więcej. Ludzie nie są zmianolubni i wiele czasu zajmuje nam przystosowanie się. Czasem warto zaryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet często warto zaryzykować! :) Wszystko co nowe uczy i doświadcza nas w różny sposób, istotnym jest, aby wyciągnąć z tego jak najwięcej pozytywów.

      Usuń
  10. Dokładnie - wszystko się zmienia, a walka z tym tylko wywołuje dodatkowy dyskomfort. Moja mama często powtarza, że "ból jest miarą oporu". Myślę, że jest w tym dużo prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że w słowach Twojej mamy jest mnóstwo prawdy! :)

      Usuń
  11. Jak dla mnie te słowa: "Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana" (Heraklit z Efezu) - są moim przewodnikiem życiowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi się te słowa spodobały! :)

      Usuń

Translate