Dziewczyno, dbaj o zdrowie!

By Olga - października 15, 2017

My, kobiety dbamy o swój wygląd. Ćwiczymy dla pięknej sylwetki, staramy się zdrowo odżywiać. Pielęgnujemy włosy, szukamy jak najlepszych kosmetyków, staramy się o jak najlepsze nawilżenie skóry. Z łatwością zauważamy kiedy na twarzy wyskoczy nam pryszcz lub jakiś pokarm źle wpłynie na nasze trawienie. Biegniemy do lekarza lub apteki, kiedy pojawi się ból gardła. Jest jednak coś, co najczęściej jest pomijane, a powinno być priorytetem dla każdej z nas. O czym mówię? O samobadaniu... piersi. 



Cholera, czuję go!
Kilka miesięcy temu, kiedy brałam szybki prysznic przypadkowo wyczułam na piersi guzka. Moja pierwsza myśl - "rak!". Stanęłam jak sparaliżowana, wciąż dotykając miejsca, w którym bez wątpienia dał się wyczuć niechciany gość. W mojej głowie przesuwały się różne scenariusze, wciąż z rozpaczą powtarzałam, że to nie może być to, przecież mam tyle planów, mam dwadzieścia kilka lat i całe życie przede sobą! Otrząsnęłam się i wyszłam spod prysznica, a kładąc się spać moja ręka powędrowała w stronę piersi, z nadzieją, że może jakimś cudem guzek zniknął... W mojej głowie kołatało się jednak - "cholera, wciąż go czuję!".

Strach, panika, wstyd
Byłam zagubiona, nie wiedziałam co mam zrobić, do jakiego lekarza się zwrócić o pomoc... Zaczęłam szukać odpowiedzi w Google, na różnych forach i stronach medycznych. Jednak to automatycznie namieszało jeszcze bardziej w mojej głowie. Odpowiedzi były różne - do ginekologa, zrobić USG, do onkologa itd. Biłam się z własnymi myślami, wciąż nie wiedząc co robić, zżerana przez strach. Wstydziłam się komukolwiek powiedzieć - tak, dobrze czytacie, wstydziłam się! Ja, dwudziestopięcioletnia, dorosła (!) kobieta wstydziłam się mówić o guzie w piersi... Tak mijały kolejne dni, w których "on" mi towarzyszył. Wypierałam myśli o "nim", starałam się skupiać na afirmacjach związanych ze zdrowiem, wizualizowałam jak guzek się zmniejsza i staje się nieszkodliwy, zajmowałam się życiem. 

Po kilku tygodniach postanowiłam coś zrobić, nie mogłam dłużej żyć ze świadomością "jego" obecności i niewiedzy czy jest groźny. W końcu nie chciałam hodować "mordercy"! Zebrałam się na odwagę i zwróciłam się z problemem do mamy - w końcu mama zawsze, na wszystko zna odpowiedź. To ona znalazła Poradnię Chorób Piersi, do której ze mną pojechała. Weszłam do gabinetu lekarza z lekkim przerażeniem i nadzieją, że wyjdę już bez niego. I właśnie w moim przypadku diagnoza okazała się łaskawa - mój "gość" to skupisko malutkich torbieli, niegroźnych i nieuciążliwych. 

I w tej sytuacji są pozytywne strony
Nie byłabym sobą, gdybym w całej tej sytuacji nie znalazła pozytywnych stron! Zrobiłam to dopiero po badaniu USG, kiedy strach minął, a emocje się uspokoiły, ale jak to mówią, lepiej później niż wcale. A jakie pozytywne strony znalazłam? Zrozumiałam, że niedostatecznie dbam o swoje zdrowie. Postawiłam sobie za cel częste samobadanie oraz co roczne, kontrolne USG piersi. Nauczyłam się mocniej doceniać każdy dzień oraz bliskich i przyjaciół. Postanowiłam ulepszać swoje życie, siebie samą i pomagać w tym innym. Dodatkowo uderzył we mnie fakt, że szkoła, w której uczą nas (powiedzmy sobie szczerze) wielu niepotrzebnych rzeczy, nie uświadamia młodym dziewczynom, że samobadanie powinno być priorytetem w ich życiu, nie uczy co mają zrobić w sytuacji, kiedy wyczują guza, nie przyzwyczaja do mówienia o piersiach bez wstydu i zakłopotania.

Dlaczego o tym piszę? 
W chwili, w której wyczułam guza zrozumiałam jak ważne jest samobadanie, które do tamtego momentu wykonywałam "okazyjnie". Za każdym razem, kiedy wyczuję miejsce skupiska, przypominam sobie co przeżyłam przez te kilka tygodni. Ja, zazwyczaj optymistka, szukająca pozytywów w każdym aspekcie życia, zostałam opanowana przez strach i wstyd! Do napisania tego tekstu zbierałam się na prawdę długo, kilka razy zaczynając - kasując - i znowu zaczynając... A bardzo chciałam to zrobić, dla siebie i dla każdej dziewczyny/kobiety. Być może moje słowa uświadomią chociaż jednej z Was jak ważne jest samobadanie. Być może któraś z Was jest w podobnej sytuacji, boi się i wstydzi, a moja historia pomoże jej przez to przejść. Być może otworzę komuś oczy, że dbanie o siebie to nie tylko "picowanie" wyglądu zewnętrznego. Nawet jeśli moje słowa mają pomóc jednej, jedynej osobie - będę z tego dumna! 

Słowa, które tu czytacie są bardzo osobiste, wydobyte prosto z serca i wywołujące u mnie silne emocje, pomimo tego, że zostały napisane jakiś czas temu. Dopiero niedawno postanowiłam, że je opublikuję. Świadomie wybrałam ten miesiąc i ten dzień. Październik - miesiąc świadomości raka piersi, 15 październik - Europejski Dzień Walki z Rakiem Piersi.

Kobietki! Bądźmy świadome! Nie zapominajmy o sobie, naszym zdrowiu i życiu - jeżeli my o nie nie zadbamy, nikt tego nie zrobi. 

Pamiętajcie o samobadaniu, mówcie o nim, róbcie kontrolne badania u lekarza. Im wcześniej zdiagnozujemy nieproszonego gościa, tym szybciej możemy sie go pozbyć. 

  • Share:

Zobacz także:

4 komentarze

  1. Świetnie, że dzielisz się z nami swoimi tak prywatnymi odczuciami. Cieszę się że u Ciebie wszystko w porządku i życzę jak najwięcej zdrówka. Samym wpisem z pewnością zwróciłaś moją czujność i profilaktykę. Dziękuję!
    Milego dnia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe słowa! Dziękuję za każde z nich! :)

      Usuń
  2. to wspaniałe,że uświadamasz jak bardzo ważne jest samobadanie piersi.
    Pozdrawiam i zapraszam również na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, zajrzę na pewno! :)

      Usuń

Translate