[Książkowe wyzwanie] 8/40: K. Mlek — „Zapomnij patrząc na słońce”

By Olga - listopada 21, 2017

Książki są różne. Są takie, które fascynują i wciągają od pierwszej strony. Są też takie, które nudzą i usypiają. Są książki wyjątkowe i pospolite. Takie, które wciągasz jednym tchem oraz takie, które męczą każdym przeczytanym słowem. Najlepiej byłoby wciąż trafiać na te pierwsze, jednak niekiedy trafiają się książki niewzbudzające większych emocji, które mimo wszystko przeczytamy. I w sumie to zdanie idealnie opisuje moje odczucia względem powieści Katarzyny Mlek.



Przygnębiająca opowieść
W książce czytamy o historii dziewczyny żyjącej w jednym z miast na Śląsku. Mieszka z matką  sfrustrowaną alkoholiczką, która obwinia wszystkich dookoła oraz z ojcem  człowiekiem dobrym, aczkolwiek bez charyzmy i siły. Rzeczywistość życia przedstawiona jest w sposób nadzwyczaj szary. Wszystko jest ponure, brzydkie, niezachęcające, przygnębiające.

Kruk zwiastujący nieszczęście
Do sięgnięcia po książkę Katarzyny Mlek zachęcił mnie opis z okładki. Według niego miała to być opowieść o dziewczynce, która dręczą absurdalne sny pełne przemocy. I tak główną bohaterkę poznajemy jako małą dziewczynkę śniącą koszmar z udziałem gadającego kruka, który przemocą zmusza ją do robienia rzeczy, których normalnie by nie zrobiła. Jednak z każdą stroną snów, które reklamuje opis jest coraz mniej, zatem więcej jest przygnębiającej prozy życia na Śląsku. Dotyka ją rodzinna tragedia, kruk jest rzadziej wspominany, aż do momentu, kiedy pojawia się w snach matki, doprowadzając ją do samobójstwa. Życie toczy się dalej, bohaterka staje się powoli młodą kobietą i kiedy wydaje się, że wszystko zaczyna się układać, do akcji znowu wkracza kruk. Każde jego pojawienie się, zwiastuje bliską tragedię. I tak młoda kobieta traci wszystkich najbliższych, wszystkich tych, którzy dawali jej jakąkolwiek nadzieję na nowe, lepsze życie.

Bez happy endu
Zapomnij, patrząc na słońce nie jest zwyczajną powieścią, która pomimo złych początków zakończy się pięknym happy endem. Każdy rozdział przybliża nas do osobistej tragedii głównej bohaterki.Kruk  wytwór jej wyobraźni doprowadza ją do krawędzi życia, zabiera wszystko, co dawało nadzieję i chociażby namiastkę szczęścia. Powieść zaczyna się koszmarem małego dziecka, a kończy się tragedią dorosłej kobiety.

Czy polecam? 
Nie. Sama nie sięgnęłabym po tę powieść drugi raz. Nie poleciłabym jej też przyjaciółkom przy kawie czy rodzinie przy wspólnym obiedzie, dlatego nie polecam jej również Wam.
Oczywiście, gusta są różne i być może kogoś zachwyci powieść Katarzyny Mlek. Być może ktoś potrafi znaleźć w tej książce to, czego ja nie znalazłam. Być może nie potrafiłam znaleźć drugiego dna między słowami, ukrytego sensu czy morału. Jestem tego wszystkiego świadoma, jednak jeżeli chodzi o mój gust, to wiem jedno  nie mogłabym z czystym sumieniem powiedzieć tak, ta książka jest warta przeczytania.


A może ktoś z Was czytał książkę Zapomnij, patrząc na słońce? Chętnie posłucham innych, być może różnych od moich opinii na jej temat. 

  • Share:

Zobacz także:

0 komentarze

Translate