[Cytat miesiąca] #5 - czyli krótko o zmartwieniach

By Olga - stycznia 03, 2018

Nastał nowy, 2018 rok. Dla niektórych mocno wyczekiwany, dla innych symbol nowego startu w życie, a dla jeszcze innych mało znacząca zmiana cyfry w dacie. Na blogu nowy rok przyniósł zmianę formy postów Cytat miesiąca. Postanowiłam skrócić mój komentarz do co najwyżej kilku zdań, przez co to właśnie Tobie zostawię pole do popisu i szanse na przemyślenie każdego z cytatów. Na pierwszy ogień idzie cytat buddyjskiego mnicha, Śantideva.


Cytat miesiąca #5


„Jeśli istnieje jakieś remedium,
po co trwać w stanie zasmucenia? Jeśli zaś
nic nie da się zrobić, to przygnębienie,
w czym może pomóc?”

Śantideva


Na te słowa trafiłam całkiem przypadkowo i od razu pomyślałam, że muszę się nimi z Wami podzielić. Dlaczego? A właśnie dlatego, że jako ludzie mamy skłonność do ciągłego zamartwiania się. Martwimy się o pracę, pieniądze, o rodzinę czy swoje własne zdrowie. Martwimy się problemami większymi i mniejszymi. Martwimy się rano, w dzień i w nocy. 

Przytoczone słowa Śantideva w prosty sposób pokazują bezsensowność ciągłego zamartwiania się i roztrząsania problemów. Zamiast to robić, warto zastanowić się, czy istnieje rozwiązanie danego problemu (a podobno nie ma sytuacji bez wyjścia), jeżeli tak to wcielić je w życie. Jedno jest pewne  roztrząsaniem, zamartwianiem się i szukaniem drugiego dna nie rozwiążemy swoich zmartwień i problemów. 

Niech ten początek roku będzie dla każdego z nas momentem zwrotnym, w którym porzucimy smutek i zmartwienie na rzecz konstruktywnego poszukiwania rozwiązań! Poświęć styczeń na przemyślenia  zastanów się nad powyższym cytatem, nad jego słusznością, a przede wszystkim nad własnym podejściem do problemów, zmartwień i przeszkód. 

Owocnego miesiąca! 

  • Share:

Zobacz także:

12 komentarze

  1. Bardzo ciekawie z tymi cytatami. :) Co do zmartwiania- oczywiście, że nie ma sensu się zamartwiać wszystkimi niepotrzebnymi sytuacjia, ale w końcu każdy ma inny charakter i nie wszyscy potrafią też tak po prostu przestać się martwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, zgadzam się z Tobą. Każdy z nas jest całkiem innym człowiekiem, warto jednak dążyć do "ulepszania" własnego ja i swojego życia. A uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych, takie cechy jak pesymizm, zamartwianie się, marudzenie możemy w sobie zmienić - i nie, nie odbędzie się to z dnia na dzień, ale warto do tego dążyć, ćwiczyć. Samo zdanie sobie sprawy, że wieczne zamartwianie się donikąd nie prowadzi i nam szkodzi jest dużym krokiem na przód. :)

      Usuń
  2. Święta racja! Mnóstwo statystyk mówi, że większość rzeczy o które się martwimy zazwyczaj się nie wydarzają, co tylko powinno upewnić nas w tym, że NIE MA SIĘ CZYM MARTWIĆ. jakkolwiek jesteśmy istotami krnąbrnymi i zamartwiamy się non stop ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy mówią, że to cecha wrodzona Polaków. :D Jednak zdecydowanie się z tym nie zgadzam! I mam nadzieję, że coraz więcej ludzi będzie sobie uświadamiać, że faktycznie nie muszą się martwić! :D

      Usuń
  3. Moja mama uwielbiała się zamartwiać. Ja już taka nie jestem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiernie mnie to cieszy! Często przejmujemy takie cechy po rodzicach, widząc, że oni się o wszystko zamartwiają sami tak zaczynamy robić. Na szczęście to tylko cechy nabyte i można je zmienić! :)

      Usuń
  4. O tak, zgadzam się w 100%, my ludzie zbyt często martwimy się błahostkami który później odbijają się na naszym samopoczuciu i zdrowiu, a po co tkwić w smutku i przygnębieniu, to tylko sprawia że uciekają nam dni które moglibyśmy wykorzystać jak najlepiej :)

    fajny blog, będę wpadać częściej

    pozdrawiam i zapraszam do siebie

    http://mojaszafamodnaszafa.blogspot.com/2018/01/nowy-rok-nowa-ja.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, przez zmartwienia gubimy siebie, szczęście i tracimy cenny czas, który można spożytkować dużo lepiej! :)

      Usuń
  5. Nie ma co - mnich ma rację! Sama to sobie powtarzam, choc czasem nie wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też czasem nie wychodzi, każdy ma chwilę "słabości". :) Ważne, żebyśmy się nie poddawali!

      Usuń
  6. W sumie to starałam się stosować do tych słów, nawet nie wiedząc, że ktoś coś takiego powiedział. Z tym, że szukanie rozwiązania dla problemu u mnie też niestety łączy się często z martwieniem się. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może szukając rozwiązania zbyt intensywnie myślisz o danym problemie. Roztrząsając oczekujemy, że wymyślimy rozwiązania, jednak natłok myśli nie zawsze na to pozwoli i wtedy rodzi się zrezygnowanie, a co za tym idzie większe zmartwienie, bo wciąż nie mamy rozwiązania! Zwróć uwagę, że często najlepsze pomysły, jak i rozwiązania przychodzą niespodziewanie, kiedy zwrócimy nasze myśli w innym kierunku. :)

      Usuń

Translate