Po prostu mi się nie chce

By Olga - lutego 09, 2018

Miał się tu dzisiaj pojawić całkiem inny tekst, motywujący, wspierający i podnoszący na duchu. Jednak... Nie dokończyłam go. Dlaczego? Ponieważ tak bardzo mi się nie chce! 




Mój tydzień lenia

Nie będę oszukiwać. Dopadł mnie leń! I to nie taki zwyczajny, krótkotrwały, o słabej sile woli. Nie... 

Przypałętał się do mnie jakiś tydzień temu i wygodnie się rozgościł. Nie chce mi się nic, totalnie nic! Nie chce mi się ćwiczyć, wychodzić z domu, gotować, pisać, nawet jeździć autem (a musicie wiedzieć, że naprawdę to lubię!). Jedyne co mogłabym robić całymi dniami to siedzieć pod kocem, pić zieloną herbatę i czytać książki, ostatecznie oglądać seriale. Najgorzej, bo nie chce mi się nawet wychodzić spod koca, żeby zaparzyć tę nieszczęsną herbatę...

Nie poddaję się bez walki

Pisałam ostatnio na temat motywacji (Motywacja? Masz ją w sobie) — żeby nie szukać sztucznych bodźców motywujących, a odpuścić sobie i zrobić dzień lenia. Właśnie... Dzień, a nie tydzień! 

Postanawiam walczyć. 

Może nie jest to efektowna walka, pełna zwrotów akcji i niespodzianek, ale podjęłam ją pomimo tego, co pisałam parę tygodni temu. Przeczę sama sobie? Niekoniecznie. Znam siebie i wiem, że leń, który mnie dopadł w ostatnich dniach, nie odejdzie sam, z własnej woli. Dobrze mu u mnie i chciałby zostać jak najdłużej, dlatego właśnie, nie mogę bezczynnie siedzieć i czekać. Co to, to nie! 

Potrzebny mi restart

Myślę, że każdy zrozumie, jak ciężko napisać coś kreatywnego i sensownego, kiedy całe Twoje jestestwo mówi nie, nie chce mi się, nie dziś. Moje stadium lenia jest już na tyle wysokie, że zwyczajnie nie chce mi się pisać, szczególnie o tym, czego dotyczy ta strona! Można powiedzieć, że potrzebuję restartu. 

Ale przecież napisałaś, że będziesz walczyć! 

Tak, tak właśnie napisałam i nie mija się to z prawdą. Żeby jednak moja walka przyniosła jakikolwiek skutek, nie mogę skupiać się na zbyt wielu obszarach. O co chodzi? Nie mogę jednocześnie zwalczać mojego lenistwa w obszarze pisania, obszarze treningów czy zdrowego żywienia. Dlaczego? Ponieważ nadmiar narzuconej sobie presji zje mnie od środka, po prostu! Dlatego skupię się na jednym, aby móc zacząć działać w drugim. Zacznę od najłatwiejszego, a zarazem najskuteczniejszego!

Z tego, w jakim stopniu znam samą siebie, wiem, że najłatwiej lenistwo pokonam aktywnością fizyczną. Nie wiem dlaczego, ale najwięcej motywacji odnajdę w sobie, kiedy pomyślę o treningu, o tym, co już dzięki niemu osiągnęłam, a co mogę osiągnąć. I mimo początkowych oporów, wiem, że na koniec padnę na matę zmęczona i szczęśliwa, że to zrobiłam. Mój leń nie przepada za zmęczeniem. 

Znikam na chwilę

Jak napisałam wyżej, aby walka była skuteczna, muszę się skupić na jednym. W tym wypadku, na pożegnaniu niepożądanego gościa, poprzez wysiłek. A żeby nie dokładać sobie presji, mogę na chwilę stąd zniknąć. Może to potrwać dzień lub dwa, w gorszym wypadku tydzień czy miesiąc (chociaż co do tego wątpię).

Zapewniam jednak, że wrócę! Z nową energią i siłą, bo teraz tak po prostu, zwyczajnie — nie chce mi się!

Do usłyszenia! A tymczasem odwiedź mnie na  facebookinstagram

  • Share:

Zobacz także:

0 komentarze

Translate