Wyluzuj, nie musisz być idealny

By Olga - lutego 20, 2018

Moje pierwsze skojarzenie ze słowem ideał? Tekst piosenki o dość dosadnym i prostym tytule - Nie ma ideałów*. Nie zawsze tak było. Jak zapewne wielu z Was miałam w głowie plan idealnego życia, idealnego ja, dążyłam do tego, nieświadoma, że odpadam w przedbiegach. Biegłam do idealnego i wyciumkanego obrazu, stojąc w miejscu. W końcu przyszedł czas, żeby wyluzować. I wbrew pozorom, właśnie wtedy ruszyłam. 


Prawie każdy marzył o idealnym ja

Ręka w górę, kto kiedykolwiek marzył o byciu idealną wersją siebie? Bez wad, z licznymi zaletami, z mniejszym tym, a większym tamtym. Kto nie widział w swojej głowie obrazów idealnego ja, życia bez skazy i smutków? Bardzo często ten obraz to przeciwieństwo tego, kim jesteśmy w rzeczywistości (szczególnie kiedy mamy do czynienia z niskim poczuciem własnej wartości), to rekompensata tego, czego nam brakuje, to wszystko to, co chcielibyśmy widzieć w naszym życiu. I właśnie to jest ta pułapka, która trzyma nas w miejscu.

Idealne ja działa na nas destrukcyjnie

Wiem, możesz teraz pomyśleć, że bredzę. W końcu dobrze mieć w głowie obraz tego, do czego dążymy. Owszem, zgadzam się z tym. Jednak uwierz mi, że obraz idealnego ja w większości przypadków bardziej szkodzi, niż pomaga. 

Pomimo faktu, że nasz wyidealizowany obraz samego siebie poniekąd motywuje, to częściej prowadzi do tych mniej pożądanych konsekwencji. 

Dlaczego?

Nie oszukujmy się, nikt z nas nie był, nie jest i nie będzie idealny! A ten wyciumkany, wypielęgnowany i wprost bez skazy obraz, który przechowujesz w swojej głowie, w żaden sposób nie pomoże Ci stać się lepszą wersją samego siebie. Wprost przeciwnie! Ciągłe porównania rzeczywistego ja, z tym ja z naszej wyobraźni, powoduje, że czujemy się źle ze samym sobą. Pogłębia kompleksy, obniża poczucie własnej wartości, utwierdza w przekonaniu i tak jestem beznadziejny".

Idealne ja jest ambitne i pracowite, a Tobie przytrafił się akurat dzień lenia (tak jak mi ostatnio  Po prostu mi się nie chce). Idealne ja jest wysportowane i w ogóle fit, a Ty odkryłeś kolejny wałeczek na brzuchu, a w chwili słabości odpuściłeś siłownię i zjadłeś całe pudełko lodów czekoladowych. Idealne ja cały czas tryska pozytywną energią, a w Twojej głowie właśnie pojawiły się negatywne myśli. Idealne ja jest świetną kucharką, a Ty przypaliłaś obiad. Idealne ja... Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale wydaje mi się, że tyle wystarczy, żeby sobie uświadomić, że w każdej z powyższych sytuacji zaczniemy się porównywać. A skutków tych porównań możemy się łatwo domyślić.

Pisząc, że powinniśmy się pozbyć tego obrazu idealnego ja, nie mam wcale na myśli, że mamy się poddać, stanąć w miejscu i przestać się rozwijać. Nie, nie o to chodzi. Chodzi o sam fakt, że utrzymywanie tego idealnego obrazu w głowie jest dla nas toksyczne, a przede wszystkim uniemożliwia nam zaakceptowanie samego siebie. A brak akceptacji prowadzi do tego, że źle się ze sobą czujemy. To po prostu błędne koło!

Zaakceptuj siebie

Może to zabrzmi dziwnie, ale akceptacja samego siebie jest bardzo istotna i pomocna w drodze ku byciu lepszym, w rozwoju i osiąganiu szczytów. Odrzucenie idealnego ja pozwala nam być prawdziwym sobą, daje szansę na akceptację wszystkich wad i pracę nad nimi.

Nikt z nas nie jest robotem, który bez zmęczenia i znużenia będzie pracował 24/7!

Akceptacja samego siebie to pozwolenie sobie na chwilę słabości. To, że nie wykonasz jednego treningu, pójdziesz do pracy z mniejszym zapałem albo nie odhaczysz wszystkich wyznaczonych na dany dzień zadań, nie znaczy, że jesteś leniwy i nic nie osiągniesz! To znaczy tylko tyle, że jesteś człowiekiem i potrzebujesz czasem odsapnąć. I pomyśl teraz, czy nie łatwiej przejść przez ten okres zmniejszonej chęci do działania, kiedy to akceptujesz i rozumiesz?

Zapamiętaj! Zaakceptowanie siebie, nie oznacza stania w miejscu!

Akceptacja to zrozumienie swoich potrzeb, słabości, wad i zalet. To praca nad sobą, krok po kroku stawanie się lepszą wersją siebie. Lepszą, ale nie idealną, bo nie ma, nie ma, nie ma ideałów...*.

* piosenka: Masia Nie ma ideałów


Zapraszam Cię na moje profile w social mediach — facebookinstagram

  • Share:

Zobacz także:

2 komentarze

  1. Masz 100% racji i w pełni z Tobą zgadzam się. W moim przypadku wygląda to trochę inaczej niż piszesz. Nie zastanawiam się nad tym jaki jest idealny Matt, ale codziennie krok po kroku dążę do bycia lepszym/bliższym ideałowi. Nie patrzę na chwilę słabości w kontekście porażki, bo te zawsze będą się zdarzać, lecz jako jeden z elementów dążenia do lepszego ja. Świetny wpis! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Duży dystans do siebie, wyeliminowanie na tyle, ile to możliwe destrukcyjnych relacji i choćby najmniejsze działanie - zamiast czekania na ideał. Mnie zeżarło psychicznie dążenie do idealnego "ja", dopięcie wszystkiego do perfekcji i zamiast osiągania konkretnych efektów wiele planów zostało niezrealizowanych właśnie przez to dążenie. Czas się polubić taką jaką się jest i działać mimo wszystko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Translate